Kategorie
Rachunkowość i costcontrolling

Koszt zmienny, co to jest i co możesz z nim zrobić?

Jak już wspomniałem w artykule o kosztach stałych – możesz znaleźć go TUTAJ, definicje kosztów jakimi zasypuje się osoby prowadzące działalność gospodarczą są, delikatnie rzecz ujmując, wyjątkowo sztywne i niezrozumiałe, podobnie zresztą jak podatki.

          Wszyscy wiemy, że w prowadzonej działalności gospodarczej występują przychody i koszty.  O ile z każdej strony bombardowani jesteśmy informacjami o sposobach pozyskiwania klienta dla wygenerowania przychodu, to o kosztach z tym związanych, informacji jest znacznie mniej. Jeżeli już pojawiają się, to czytając trzecie zdanie takiej publikacji, zapominamy o czym było pierwsze, bo autor pomimo najszczerszych chęci, używa w większości języka niezrozumiałego dla zwykłego podatnika. Jeżeli dołożymy do tego jeszcze naszą wrodzoną antypatię do samego słowa koszt, zostajemy tylko  przy przychodach, skupiając się wyłącznie na tej części naszej działalności. Taka sytuacja powoduje, że przedsiębiorca ma jeden cel – koszt, to jest to czego należy pozbyć się za wszelką cenę… No i tutaj popełnianych jest sporo błędów, bowiem koszt jest nieodłącznym składnikiem działalności gospodarczej i nie da się go ot tak po prostu wyeliminować. Warto więc poznać jego strukturę, charakter i zależności, a wszystko po to, aby umieć samemu lub z naszą pomocą, znaleźć mechanizmy, którymi będzie można wpływać na jego poziomy i przysłowiowe pożeranie przychodów. Większość osób prowadzących działalność gospodarczą „oddaje swoją księgowość” do biura rachunkowego lub zatrudnia księgową/ego, ażeby mieć z głowy problem faktur, ich klasyfikacji i w końcu księgowości jako takiej. Czy to dobry ruch? Nawet bardzo dobry.  Jest jedno „ale” –  znakomita większość księgowych nie zagłębia się tak dalece w pomoc podatnikowi, rejestrują jedynie wszystkie zdarzenia gospodarcze zgodnie z literą prawa i „wypluwają” uzasadnioną informację ile podatku ma pan/pani w tym miesiącu do zapłacenia. Ewentualnie podpowiedzą jak zoptymalizować coś podatkowo, aby w przyszłym miesiącu tego podatku było mniej. Na tym problem ulega w zasadzie wyczerpaniu a ty czytelniku nadal nie wiesz dlaczego koszty rosną. Inni, sami prowadzą swoją buchalterię lub zlecają to żonie, mężowi. Na początku działalności i przy jej niewielkich rozmiarach jest to oczywiście jak najbardziej uzasadnione, pojawia się bowiem optymalizacja kosztowa. Jednak schody zaczynają się w momencie rozwoju działalności. Dochodzą inne koszty, choćby pracownicy, magazyny, spedycja i tym podobne. Teraz już nie możesz patrzeć na koszty w sposób prosty, zwyczajowo przyjęty. Czas wypić z nimi brudershaft’a.

          W poprzednim artykule pisałem o koszcie stałym, na który wprawdzie masz jakiś wpływ, jednak w ograniczonym zakresie, w zasadzie tylko w momencie podejmowania decyzji o jego poniesieniu. Przykładowo, u naszej zaprzyjaźnionej krawcowej Basi, która decydując się na zakup maszyny (bez dotacji UE), ustaliła (ustawowo) 60-io miesięczne koszty amortyzacji, na które w kolejnych okresach nie miała w zasadzie żadnego wpływu, ponieważ niezależnie od pracy czy bezrobocia, ten koszt w każdym miesiącu pojawiał się w jej księgach podatkowych – uwaga, tylko dla uproszczenia odwołuję się do ksiąg podatkowych a nie analiz wynikowych, w moim przekonaniu ważniejszych, które prowadzimy dla naszych klientów.

          Po wyczerpującym, ale koniecznym wstępie, teraz czas zając się kosztami zmiennymi, na które już masz wpływ w realnym czasie. Powróćmy więc do naszej ulubionej Basi. Tutaj uwaga, dla celów dydaktycznych wprowadzamy nową postać, Zenka – męża Basi. Odegra on dość istotną rolę w dalszych rozważaniach. Jak już wiadomo Basia jest krawcową, ma maszynę do szycia i szyje w każdym miesiącu 20 pięknych sukien, oprócz tego miesiąca, w którym odpoczywa na plaży w Chorwacji, i bardzo dobrze, bo Basia jest pracowita i ma do tego pełne prawo. Nasza Basia postanowiła rozszerzyć swoją działalność i zakupiła 10 maszyn do szycia po 15.000 PLN każda, z planem amortyzacyjnym w układzie liniowym na 60 kolejnych miesięcy, z kosztem stałym łącznej amortyzacji od wszystkich nowych maszyn po 2.500 PLN w każdym miesiącu, czyli 250 PLN od jednej maszyny – uwaga, nie rozważamy maszyny, na której szyje Basia! Aby obsłużyć te maszyny (tych 10 nowych egzemplarzy), dla uniknięcia spirali śmierci kosztów stałych (tutaj amortyzacja maszyn), Basia musi zatrudnić 10 szwaczek. Zakładamy, że wszystkie są pracowite podobnie jak Basia i szyją po 20 sukien miesięcznie każda. Każdej z tych pań, Basia zobowiązała się na podstawie umowy o pracę wypłacić po 4.000 PLN brutto plus narzuty ZUS, czyli całkowity koszt jednej szwaczki zamknie się w kwocie około 4.800 PLN brutto/brutto miesięcznie, przy czym Basia nie pomyślała o świadczeniach pracowniczych, jakim jest choćby urlop pracownika, tj. 26 dni w roku, w których pracownik nie pracuje a otrzymuje wynagrodzenie jak za pracę. Dla uproszczenia wywodu, zakładamy że zatrudnione szwaczki nie będą chorowały a ich dzieci nie są alergikami. Jak widać, Basia zafundowała sobie kolejny koszt stały w postaci comiesięcznych wynagrodzeń, na który nie ma wpływu. Niestety warunki rynkowe nie pozwalają Basi sprzedać sukienki drożej niż 320 PLN/1 szt. Zatem planowany przychód Basi wynosi zaledwie 6.400 PLN miesięcznie z jednej szwaczki, a przecież Basia ma jeszcze inne koszty, jak materiały, nici, energia elektryczna, biuro rachunkowe, inspektora BHP i RODO, itp. Jak widać gołym okiem, Basia powinna być szczęśliwa jeżeli wyjdzie na ekonomiczne „0”, a przecież nie o to chodzi. Całe szczęście, że Basia dogadała się ze swoim mężem Zenkiem, który zgodził się parkować swojego przepięknego 18-letniego Golfa 3 pod ich gruszą na podwórku, więc Basia ma do dyspozycji halę szwalniczą o powierzchni 40m². Tym sposobem Basia uniknęła kosztu wynajmu małej hali na szwalnię i nie wlicza tego kosztu do wartości wytworzonego produktu, ale czy dobrze robi? Nie! Jej garaż też powinien być kosztem w jej kalkulacjach analitycznych (nie podatkowych!, chyba że wciągnie go do ewidencji środków trwałych) i uchodzić za koszt, tak jakby go wynajęła. Jeżeli przyjmiemy, że aby wynająć halę, Basia musiałaby ponieść koszt wynajmu w kwocie 25 PLN/1m², to całkowity koszt miesięczny wynajmu hali wyniósłby 1.000 PLN. Tak więc Basia po kilku nie przespanych nocach, zwróciła się do nas o przeliczenie opłacalności jej przedsięwzięcia. Nawiasem mówiąc powinna była zrobić to zanim podjęła decyzję o rozszerzeniu swojej działalności.

W odpowiedzi Basia otrzymała wstępne dane analityczne dla jednego stanowiska w bardzo prostej kalkulacji sporządzonej przez analityka CanLead:

Basia przejrzawszy wstępną, uproszczoną analizę, poprosiła o szklankę zimnej wody, bo zdała sobie sprawę, że tylko na działalności operacyjnej ponosi stratę roczną rzędu 13.800 PLN na 10 maszynach do szycia! Zatem, biorąc pod uwagę, że Basia ma jeszcze inne koszty ogólne, strata ta spokojnie może przekroczyć poziom 20.000 PLN. Załamana Basia, poprosiła nas o radę, więc co ja mam zrobić, żeby zmienić stratę na zysk? Bez naszej analizy, ktoś mógłby zrobić wiele rzeczy, niekoniecznie dobrych, np. zwolnić szwaczkę. Ale czy to dobry pomysł? Wówczas pozostanie jej inny koszt stały w postaci amortyzacji 250 PLN od jednej maszyny. Ktoś powie, to niech zwolni szwaczkę i sprzeda maszynę. Jasne. Oczywiście może tak zrobić, ale po pierwsze nie odzyska wydanych 15.000 PLN na zakup maszyny lecz tylko, załóżmy 10.000 PLN, bo rynek jej więcej nie zapłaci, i będzie stratna na swoim pomyśle co najmniej 5.000 PLN a po drugie pozostanie jej kolejnych 9 maszyn i szwaczek, z którymi nie wiadomo co zrobić, bo strata i tak będzie, i to jeszcze większa, gdy doliczymy 5.000 PLN straty na zbyciu jednej maszyny.

          Nasza rada brzmi tak:  Basiu, spokojnie, ty napij się teraz kawy i rozluźnij nieco a my przygotujemy dla ciebie odpowiedni model rozwiązujący twój problem. Po pierwsze nie będziemy „rąbać kosztów na oślep siekierą”, tylko zastanowimy się, które z twoich kosztów zmiennych możemy obniżyć, bo mamy na nie wpływ? Basia stwierdziła, że tylko koszt materiału może jeszcze wynegocjować o 100 PLN miesięcznie, jeżeli zagwarantuje dostawcy odbiór w przeliczeniu na pełne obłożenie maszyn przez okrągły rok. Ok, mamy to! Schodzimy z 700 do 600 PLN miesięcznie! Pozostałe koszty zmienne – typu nici, energia elektryczna Basia nie może zmienić, ponieważ nici ma już super wynegocjowane a energia elektryczna nie podlega negocjacjom i jest zużywana przez maszyny tyle na ile one pracują. No więc, Basiu, zastanówmy się w kolejnym kroku nad tym, które z twoich kosztów stałych możemy przerobić na zmienne, abyś mogła wpływać na nie swoim działaniem? Basia niestety nie ma pojęcia, które koszty są stałe a które zmienne, ale od czego ma nas, prawda?! My proponujemy zmienić umowy o pracę na umowy zlecenia, uzależnione od wydajności, czyli uszytych sukienek i jednoczesne podniesienie honorarium z 4.800 do 5.000 PLN brutto/brutto, czyli razem z narzutami ZUS od umowy zlecenia, tytułem jak się niżej okaże, przerzucenia kosztów energii elektrycznej na szwaczki, tj. 165 PLN. Po tym zabiegu, szwaczki otrzymują dodatkowo 35 PLN miesięcznie extra, bo 5.000 – 4.800 – 165 = 35 PLN,  a więc zachęta do zmiany statusu umowy. Basia może również zaproponować szwaczkom przejście na samozatrudnienie, co jeszcze bardziej polepszyłoby sytuację szwaczek, ponieważ obciążenia ZUS-owskie spadły by znacznie dla szwaczek, więc w efekcie zarobiły by jeszcze więcej netto – na rękę, a Basia uniknęłaby z kolei kosztów kadrowych w biurze rachunkowym. Dla celów analitycznych, pozostajemy jednak przy umowach zlecenia, choć mamy wariant jeszcze lepszy dla działalności Basi 😉 Poza tym, Basia powinna wydać maszyny każdej szwaczce do pracy chałupniczej z prawem odkupu w 50% wartości rynkowej po upływie 5 lat od daty ich przyjęcia do używania w Basi działalności, to jest od momentu pierwszego ich uruchomienia. Te 5 lat wyczerpie ekonomiczną przydatność maszyn w biznesie Basi, tj. maszyny zamortyzują się do ekonomicznego „0”, ale przy odpowiedniej opiece technicznej na pewno zachowają wartość wytwórczą i będą służyć w kolejnych latach jako narzędzie pracy. Ten zabieg z kolei pozwoli i zachęci jednocześnie szwaczki do uszanowania oraz dbania o cudze mienie. Gdybyśmy wydali te maszyny bez zapewnienia prawa pierwokupu, to po 5 latach zdezelowane maszyny na rynku wtórnym nie byłyby warte wiele więcej niż złom, więc i tu mamy dobry układ. A oto proszę efekty zamiany kosztów stałych na zmienne, mianowicie: każda ze szwaczek otrzymała propozycję uszycia jednej sukienki za 250 PLN brutto/brutto (z narzutami ZUS od umowy zlecenia), czyli 20 sukni w 20 dni roboczych, tj. 31,25 PLN BB na godzinę, razem 5.000 PLN miesięcznie, unikamy 26 dni urlopów i pozbywamy się kosztów najmu lokalu, więc mąż Basi, Zenek, będzie mógł spokojnie wjechać swoim Golfem 3 do garażu i jeszcze bardziej doceni swoją Basię.

A oto tabela po zmianach operacyjnych zaproponowanych przez analityków CanLead:

Jak widać na załączonych obrazkach, dokonując kilku zmian w działalności Basi, przekształciliśmy koszty stałe, na które Basia nie miała wpływu w koszty zmienne, na które już ma wpływ i jednocześnie uratowaliśmy działalność Basi, nie mówiąc już o jej mężu Zenku z Golfem 3 w tle.

Taki zabieg pozwolił wyprowadzić Basi stratę z – 1.380 PLN na zysk w kwocie 6.140 PLN, a więc wygraliśmy dla Basi 7.520 PLN (-1.380 + 6.140 PLN) rocznie na jednej maszynie a na 10 maszynach to już jest kwota 75.200 PLN – fajnie? 😊 Tak właśnie wyglądają i funkcjonują koszty zmienne, które możemy kształtować w realnym czasie. Od tego spotkania, Basia jest naszą stałą klientką oraz wie jak odróżnić koszty stałe od zmiennych 😊👍

Bas

 

5/5
Kategorie
Rachunkowość i costcontrolling

Koszt stały, co to jest i jakie miejsce zajmuje w twojej działalności?

Definicję kosztów można znaleźć w ustawie o rachunkowości lub innych nośnikach informacji, takich jak encyklopedie, podręczniki ekonomiczne, podatkowe, czasopisma controllingowe etc. Większość z nich to naukowe, branżowe sformułowania, które dla normalnego zjadacza chleba są nie do przełknięcia, podobnie jak podatki. Z doświadczenia wiem, że część moich klientów i współpracowników, którzy nie są  ekonomistami czy finansistami, oczekuje ode mnie używania języka zrozumiałego, niestety nie da się  go całkowicie uniknąć. Jednak w tym artykule spróbuję przybliżyć pojęcie kosztu w możliwie najprostszy sposób

Czym jest koszt w twojej działalności? Większość skrzywi się na samo brzmienie tego słowa, podobnie jak ja przy piciu soku z cytryny w czasie przeziębienia. A to nie do końca dobra reakcja, bo cytryna pomaga wyzdrowieć a koszty prowadzić działalność. Wyobraźmy sobie sytuację, w której nie mamy w ogóle żadnych kosztów a tylko same przychody. W krótkim okresie czasu i specyficznej działalności jest to oczywiście możliwe, ale barierą jest makroekonomia i wzajemne zależności wszystkich podmiotów oczekujących przychodów ze swojej działalności a powiązanych z nami biznesowo. Jesteśmy zatem wszyscy uzależnieni od siebie i dzięki zależnościom ekonomicznym mamy szansę istnieć jako przedsiębiorcy i w końcu społeczeństwo. Koszty muszą więc istnieć, żebyśmy wszyscy mogli normalnie funkcjonować. Czy wyobrażasz sobie młynarza, który nie miałby zbytu na mąkę, bo na świecie byliby tylko piekarze i ciastkarze, którzy nie znoszą i nie akceptują kosztów? A co jeżeli nagle wszyscy rolnicy postanowiliby zostać rybakami, bo młynarz się zbuntował i zamknął drzwi przed kosztami zmiennymi bezpośrednimi, czyli kosztów dostaw ziarna zbóż? Wiem, niektórzy odpowiedzą – jedlibyśmy chleb z mączki rybnej… No to smacznego…

Dochodzimy więc do wniosku, że każdy kto prowadzi działalność musi ponosić koszty ażeby mieć przychody. Nasuwa się kolejne pytanie, czy koszty trzeba brać jakimi one są? NIE! Koszty trzeba widzieć, rozumieć, szanować, pielęgnować, zajmować się nimi. Z dopieszczaniem to już byłaby przesada, ale na pewno przykładać do nich wagę wcale nie mniejszą jak do procesu pozyskiwania klientów czy generowania przychodów. Należy zajmować się nimi na pewno znacznie lepiej niż ja świnką morską w dzieciństwie…

Ażeby spełnić powyższe postulaty, twoje koszty i ty musicie się polubić. Tak, polubić, dobrze widzisz, to nie jest kwestia twoich okularów czy monitora. Koszty musisz rozpoznawać, klasyfikować, badać, analizować, przewidywać. Musisz po prostu nad nimi panować, podobnie jak nad rowerem, deskorolką czy nartami. Lubisz rower, deskorolkę, narty? Z kosztami jest podobnie. Musisz też być Sherlockiem, oczywiście nie tym z filmu „Listy do M part.2”, tylko faktycznym. Zamiast lupy będziesz jednak potrzebować odpowiednich narzędzi, choćby najprostszych w Excelu. My mamy takie narzędzia Excelowe oraz takie, które są znacznie bardziej zaawansowane obliczeniowo niż sam Excel. W przyszłych artykułach wrzucę taki prosty analizator w Excelu. No chyba, że nie chcesz czekać, to skontaktuj się ze mną za pośrednictwem mojej strony lub fanpaga.

Aby być dobrym Sherlockiem i znać fluktuację dzisiejszych bohaterów, musisz poznać ich z imienia i nazwiska. Dziś poznamy pierwszego z grona sześciu głównych i najsławniejszych:

Oto on: Koszt stały – jest to składnik, który nie zmienia się w zależności od poziomu zrealizowanej produkcji lub poziomu wytworzonych usług (I tutaj uwaga. Koszt stały w niektórych przypadkach też może się zmieniać, ale ta informacja będzie do przełknięcia na wyższym lewelu). Najlepszym przykładem jest amortyzacja, np. u krawcowej Basi. Basia ma maszynę do szycia, którą dumnie nabyła (nie z dotacji UE ) za 15.000 PLN i jej księgowa Grażynka amortyzuje ją liniowo przez okres 5 lat, czyli po 250 PLN miesięcznie, bo ma taki obowiązek ale i prawo, zgodnie z ustawą o podatku dochodowym od osób fizycznych. Ten koszt nie zmienia się w żadnym z 60-iu miesięcy amortyzacji. Ani w tym, w którym Basia szyje 20 sukienek miesięcznie, ani w tym, w którym Basia używa jednego kostiumu kąpielowego, leżąc na plaży Copacabana na wyspie Ciovo w Chorwacji. Ten koszt po prostu pojawia się w każdym miesiącu, zupełnie jak …, np. pełnia księżyca. Ale tutaj uwaga! A co jeżeli Basia ma dwie maszyny i pracuje sama w warsztacie? Pojawiają się koszty stałe nieproduktywne, nie aktywowane, w postaci amortyzacji tej maszyny, która nie jest wykorzystywana w danym momencie przez naszą bohaterkę, no bo nie wyobrażam sobie Basi pracującej jednocześnie na dwie ręce na dwóch maszynach do szycia, to nie Poseł RP… Ten koszt stały, który nie jest wytwórczo produktywny, ma tendencję do rodzenia tzw. spirali śmierci kosztów stałych. Czyli koszt jest, ale nie generuje przychodu, więc inne ośrodki kosztów, tutaj druga maszyna, musi pracować na pokrycie kosztu stałego tej, nie pracującej maszyny. A co jeżeli tych maszyn Basia będzie mieć trzy? Odpowiedź jest prosta, koszt stały amortyzacji wyniesie w sumie 750 PLN miesięcznie i Basia będzie mieć zbyt drogie usługi żeby utrzymać się na rynku. Spirala śmierci kosztów stałych wykończy biznes Basi. Jeżeli Basia to czyta, zapraszam na konsultacje, jak uniknąć katastrofy. Mała podpowiedź dla Basi zanim skontaktuje się z nami. Basiu, błagam, zatrudnij dwie szwaczki, a ceny ich wyrobów ustal na poziomie: koszt stały maszyny (amortyzacja) + wynagrodzenie szwaczki razem z narzutami ZUS + materiały + energia i podziel to przez ilość uszytych na tej maszynie (przez konkretną szwaczkę) sukienek. Wynik jaki otrzymasz będzie zerem ekonomicznym, ale pokryje koszty stałe, na które nie masz wpływu. Możesz dorzucić marżę n+%, wówczas zarobisz na nowy kostium kąpielowy, a może nawet dwa, a spirala śmierci kosztów stałych cofnie się do strefy mroku, podobnie jak Lord Vader…

A teraz najlepsze. A co w sytuacji, w której maszyna Basi poniosła śmierć ekonomiczną i uległa całkowitej amortyzacji? Czyli maszyna Basi zamortyzowała się do „0”, natomiast Basia nadal jej używa i nadal szyje na niej przepiękne suknie? Czy brak kosztu amortyzacji może pomniejszyć cenę jednej sukienki o ten ułamek kosztu – w naszym przykładzie o 1/20 z 250 PLN = 12,50 PLN? Większość odpowiada gromko i z zadowoleniem – tak! A ja na przekór tym właśnie mówię – nie! Pada pytanie, a dlaczego? Przecież tego kosztu już nie ma, więc po co go liczyć? Ponieważ wcześniej czy później, maszyna Basi rozsypie się jak garść bierek na stole i Basia stanie przed koniecznością poniesienia wydatku na zakup nowej maszyny. Ktoś powie, no przecież może wziąć sobie kredyt na nową maszynę. Jasne, o ile bank udzieli jej finansowania (Basia jeszcze musiałaby stworzyć dobry biznesplan, a to nie jest proste…). A jeżeli tak, to koszt obsługi kredytu (czytaj rata odsetkowa) jest dodatkowym kosztem, tutaj finansowym. Zatem, zgromadzone środki w postaci kosztu stałego 250 PLN miesięcznie teoretycznej już teraz amortyzacji, której już de facto nie ma, Basia powinna odkładać comiesięcznie w formie rezerwy celowej, np. na lokacie, aby mieć środki na pokrycie raty odsetkowej lub wkład własny, np. w leasingu nowej maszyny. Jak łatwo zauważyć, im dłużej stara maszyna będzie funkcjonować i generować Basi przychody, tym więcej środków Basia zgromadzi na nową inwestycję w postaci rezerwy celowej i mniej boleśnie ekonomicznie przejdzie przez proces wymiany środków trwałych. W tym przykładzie dla uproszczenia założyłem, że problem wydajności i jakości wytworzonej usługi nie ma wpływu na produkt, choć w życiu jak wiadomo jest inaczej. Jednak powołanie dodatkowych warunków zmusiłoby mnie do zastosowania nieco bardziej zaawansowanych wskaźników i analiz, a tutaj akurat oraz póki co jeszcze, nie ma jeszcze takiej potrzeby.

Uwaga. Niektóre sfomułowania w artykule są podlinkowane, więc poprzez kliknięcie w link, możesz przenieść się do treści ustaw lub wybranych artykułów.

Na dzisiaj tyle z informacji o kosztach. Zapraszam do śledzenia naszej strony i czerpania wiedzy z kolejnych wpisów. Jeżeli z kolei jesteś zainteresowany współpracą, zapraszam do kontaktu. Wiesz co robić.

Bas.